środa, 27 maja 2020

Cyfryzacja życia w erze Big Data. Człowiek - Biznes - Państwo


W swojej drugiej monografii profesor Surma dokonuje analizy wpływu Big Data z perspektywy pojedynczych osób, przedsiębiorstw a także bezpieczeństwa narodowego. Struktura książki sprawia, że każdy następny rozdział wydaje się kolejnym stopniem wtajemniczenia, poziomem wiedzy w zakresie zbierania i analizowania danych. Pierwszy rozdział stanowi swoiste wprowadzenie do problematyki Big Data przedstawiając problem masowego zbierania danych personalnych na podstawie poszczególnych projektów. Dzięki temu wprowadzeniu, czytelnik zdobywa wiedzę przydatną podczas czytania, bardziej technicznego, rozdziału opisującego zagadnień wartości zbierania oraz analizy danych w kontekście przedsiębiorstw, a także całej gospodarki. Autor zwraca tu szczególną uwagę na personalizację usług i produktów w kontekście koncentrowania działań na pojedynczych klientach oraz na wykorzystanie analitycznych systemów zarządzania. Inny ważny punkt rozważań autora stanowią Globalne Firmy Gospodarki Cyfrowej i ich działania na rynku, skupiając się na źródłach ich przewagi konkurencyjnej, a także na polityce zarządzania danymi użytkowników. Ostatni z rozdziałów porusza tematykę Big Data jest kulminacją tekstu, w którym autor opisuje zagrożenia dotyczące suwerenności cyfrowej oraz ingerencji w sprawy państwowe z użyciem mediów społecznościowych. Rozdział ten, opisujący przypadki masowych eksperymentów społecznych, dezinformację oraz walkę z cyberprzestępczością, stanowi przestrogę dla czytelnika. Sam autor zaznacza, że jego książka ma wydźwięk bardzo pesymistyczny, opisuje raczej zagrożenia niż pozytywne zastosowanie Big Data. Trudno jednak nie zrozumieć pozycji profesora Surmy, gdy widzi się w jaki sposób problematykę opisaną w tekście odbiera społeczeństwo. W świecie, w którym ludzie są obojętni bądź nieświadomi tego co niosą za sobą masowe zbieranie oraz analiza wszelkich danych pozwalających na określanie zachowań pojedynczych jednostek a także całych populacji, istnieje potrzeba rozpoczęcia społecznego dialogu poruszającego tą problematykę. Odpowiednim w tej sytuacji jest przedstawienie krytyki rozwiązań i metod w celu uświadomienia ogółu.
Pod względem merytorycznym monografia stanowi dobre wprowadzenie do problematyki dla każdego zainteresowanego. Trzeba natomiast zaznaczyć, że wartość merytoryczna wzrasta gdy podchodzi się do lektury z uprzednio zdobytą w tej tematyce wiedzą. Cały tekst skonstruowany został tak, żeby ułatwić czytelnikowi odbiór wiedzy, czy to poprzez liczne schematy przedstawiające pewne zjawiska, dane zaprezentowane w przejrzysty sposób, czy też realne przykłady stanowiące nie tylko wstęp, ale również komentarz do poruszanych tematów. Problem z jakim czytelnik musi się zmierzyć przy lekturze stanowią, na tyle liczne że rzucające się w oczy, błędy w samym tekście. Mam tu na myśli błędy zapisie słów czy zagubione spacje, najlepszy przykład stanowi użycie akronimu GFGC (Globalne Firmy Gospodarki Cyfrowej), który ze strony na stronę potrafił zmienić swoją formę. Problemy te nie przeszkadzają jednak w odbiorze lektury, są natomiast przyczyną rozproszenia.
„Cyfryzacja życia w erze Big Data” ma na celu prezentację fenomenu oraz konsekwencji zbierania i analizy ogromnych ilości danych stanowiących obraz naszego życia w sferze cyfrowej. Ze względu na swój pesymistyczny wydźwięk, książka pozwala w łatwy sposób zaznajomić się z zagrożeniami związanymi z tymi działaniami. Tym samym jest ona dobrym źródłem wiedzy potrzebnej do świadomej oceny między innymi stanu prywatności w sferze cyfrowej, tematu który coraz częściej poruszany zostaje przez media, polityków a także społeczeństwo.

Stanisław Klimkowski 
 
Surma, J. (2017) Cyfryzacja życia w erze Big Data. Człowiek. Biznes. Państwo. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN SA

wtorek, 26 maja 2020

Gdyby nasze ciało potrafiło mówić. Podręcznik użytkownika.





Dlaczego niektórzy ludzie mają niebieskie oczy? Dlaczego drapanie się jest takie przyjemne? Czy naprawdę mogę umrzeć, wyciskając pryszcza na nosie? Co po mojej śmierci stanie się z danymi dotyczącymi mojego ciała? To tylko nieliczne pytania, na które opowiada dr James Hamblin - autor książki pt. “Gdyby nasze ciało potrafiło mówić. Podręcznik użytkownika”.

James Hamblin, lekarz i dziennikarz “The Atlantic”, w przystępny i zabawny sposób tłumaczy zawiłości anatomii i fizjologii. Jego książka jest zbiorem odpowiedzi na najczęstsze pytania jakie zadajemy sobie na temat naszych ciał. Niektóre z nich mogą się wydawać absurdalne, ale jak tłumaczy sam autor, każde z tych z pozoru błahych zjawisk, po głębszej analizie okazują się częścią bardziej złożonego procesu. Autor podkreśla również, że jeśli zależy nam na zrozumieniu siebie i innych, powinniśmy zacząć od poznawania swoich ciał. W swojej książce dr James Hamblin udowadnia, że biologia wcale nie musi być nudna i każdy kto przeczyta tę książkę również odniesie takie wrażenie. 

Książka podzielona jest na 6 części. W każdej z nich, autor odpowiada na pytania opisujące poszczególną funkcjonalność organizmu. Z książki wyciągniemy wiele wniosków na temat naszego wyglądu, naszych uczuć, naszych potrzeb, a także poruszymy temat przemijania, który niewątpliwie dotyka każdego z nas. Znajdziemy w niej również odpowiedzi na nurtujące nas pytania, takie jak np. Na czym polega uzdrawiająca moc śmiechu? lub Skąd moje serce wie, jak ma bić? Książkę “Gdyby nasze ciało potrafiło mówić. Podręcznik użytkownika” czyta się niezwykle przyjemnie, głównie ze względu na jej prosty i zrozumiały język, ale także ogromne poczucie humoru autora. Jest to książka bardzo inspirująca i pouczająca. Oprócz fachowej wiedzy jaką autor niewątpliwie nam dostarcza, doświadczymy również dużej dawki śmiechu. Dr James Hamblin nie zarzuca nas poradami jak powinniśmy żyć, albo co robić żeby być w dobrej kondycji. Jego jedynym celem jest przedstawienie ciekawostek na temat naszych ciał, o których być może nigdy wcześniej byśmy nie pomyśleli. Zależy mu także na tym, aby obalić mity zdrowotne, w które nie wiadomo z jakiej przyczyny wciąż wierzymy. Książka skonstruowana jest w taki sposób, że nie trzeba jej przeczytać całej, żeby znaleźć odpowiedź na nurtujące nas pytanie. Zatem jest to lektura, po którą możemy sięgać, za każdym razem gdy tylko będziemy czuć potrzebę, by lepiej zrozumieć nasze ciało.

Książka idealnie spełnia swoją rolę w kontekście popularyzacji nauki. Zdecydowanie przykuwa uwagę odbiorców i sprawia, że biologia i medycyna stają się pochłaniającym tematem. Jest to książka, która z pewnością rozwieje wszystkie Twoje wątpliwości i skłoni Cię do refleksji. Nawet jeśli tematyka zdrowia jest Ci daleka, to warto przeczytać tę książkę, by lepiej zrozumieć mechanizmy, które nami kierują. 



Hamblin, J., Konieczny, J., & Wydawnictwo Marginesy. (2018). Gdyby nasze ciało potrafiło mówić: Podręcznik użytkownika. Warszawa: Wydawnictwo Marginesy.



Wiktoria Wróbel






STRZELBY, ZARAZKI, MASZYNY Losy ludzkich społeczeństw

                                               Strzelby, zarazki, maszyny. Losy ludzkich społeczeństw - Jared ...




Żyjemy w czasach, w których praktycznie wszystko mamy na wyciągnięcie ręki. Każdą informację, możliwość podróżowania po całym świecie, dostęp do wiedzy o każdej porze, czy nawet zakupy, które możemy zrobić bez wychodzenia z domu. Zajęcia on-line w czasie pandemii to też żaden problem, ponieważ każdy ma teraz dostęp do komputera oraz do internetu. To wszystko jest możliwe, dzięki rozwiniętej technologii, do której jako ludzkość, dążyliśmy przez wiele tysięcy lat. Niestety nie wszystkie kraje na świecie są tak rozwinięte. Niektóre nie mają nawet stałego dostępu do podstawowych środków potrzebnych do życia, takie jak woda czy żywność. Autor w swojej książce o losach ludzkich społeczeństw stara się odpowiedzieć na pytanie: dlaczego na różnych kontynentach rozwój ludzkości przebiega w innym tempie? Historia powstania książki zaczyna się w 1972 roku, kiedy autor podróżował po świecie. 25 lat później, mając odpowiednie kompetencje, wiedzę oraz ekspertów, pisarz stara się odpowiedzieć na ważne dla ludzkości pytanie. Twierdzi, że historię współczesnego świata kształtowały epidemie, podboje i ludobójstwa wykonywane na niektórych społecznościach. W swojej książce autor skupia się przede wszystkim na losach ludności nieeuropejskich. Twierdzi, że podstawowe elementy cywilizacji o zachodnioeuropejskich korzeniach zostały wytworzone przez ludy żyjące gdzie indziej i dopiero później przeniesiono je na kontynent europejski. Już na samym wstępie autor stawia wiele tez, które mogą być przyczyną tak nierównomiernego rozwoju technologicznego. Mówi się, że ludy mniej rozwinięte są takie, ponieważ mieszkają tam ludzie mniej inteligentni. Autor nie zgadza się z tą teorią. Uważa takie społeczeństwa za równie, lub nawet bardziej inteligentne od społeczeństw rozwiniętych, ponieważ lepiej radzą sobie z unikaniem niekorzystnych, warunków z którymi Europejczycy prawdopodobnie by sobie nie poradzili. Nie można więc użyć tego argumentu jako odpowiedź na zadane w książce pytanie. Inną teorią z którą autor się nie zgadza pisząc swoją książkę jest wpływ klimatu na ludzką kreatywność. Ta teoria mogłaby być prawidłowa, gdyby nie fakt, że Europejczycy, aż do ostatniego tysiąclecia nie wnieśli niczego istotnego do rozwoju swojej cywilizacji.

Korzystając z przedmiotów codziennego użytku, nie zastanawiamy się w jaki sposób, ani dlaczego tak się stało, że możemy się nimi posługiwać. Nie myślimy jaką drogę musiały przejść cywilizacje, co miało wpływ na rozwój technologiczny i dlaczego akurat my, a nie kraje nazywane przez nas nierozwiniętymi, możemy korzystać z takich rzeczy jak laptop, telewizor, internet. Warto zastanowić się i sięgnąć po książkę dzięki której można sobie uświadomić jakie wydarzenia spowodowały, że nasz świat tak wygląda.



Julia Muszyńska

niedziela, 17 maja 2020

Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków


Nie martw się, jeśli zdarza się, że zaczynasz być znużony swoim dotychczasowym życiem albo masz wrażenie, jakbyś niewystarczająco wyszalał się za młodu. Okazuje się, że po zakończeniu życia można się naprawdę nieźle rozerwać… czasem nawet dosłownie. Kolejna książka Mary Roach – Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków – na każdym kroku udowadnia, że nieboszczyk może mieć całkiem ciekawe „drugie życie”, a nasz martwy znajomy może być mniej sztywny od tych żyjących.

Śmierć jest rzeczą, o której spora część ludzi nie chce, nie lubi lub nie potrafi rozmawiać. Umieranie często jest kojarzone z czymś smutnym, złym czy traumatycznym. A gdyby spróbować spojrzeć na to inaczej? Sztywniak…, ta popularnonaukowa pozycja pokazuje, że zmarli mają ogromny wpływ na to, co obecnie mamy i znamy, a więc powinniśmy im w zasadzie dziękować za to, jak się dla nas poświęcają! Mary Roach napisała naprawdę fascynującą książkę, w której przedstawia wyniki swoich dociekliwych wypraw w różne zakątki świata – żywych i umarłych. Żeby daleko nie szukać, już w pierwszym rozdziale książki możemy uczestniczyć podczas szkolenia dla chirurgów plastycznych; ćwiczą oni lifting twarzy na prawdziwych, choć martwych i odciętych głowach. Niedługo potem przekonamy się, że zwłok do praktykowania czynności medycznych używa się od wielu, wielu lat, co swego czasu doprowadziło do grabowania świeżych grobów, aby pozyskiwać materiał do ćwiczeń. Roach przedstawia kilka historii, gdzie takimi zleceniodawcami byli nawet sami medycy.

Zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym, skąd wiadomo, od jakiego czasu nie żyje znaleziony martwy człowiek? Albo jak rozpoznać po szczątkach w złym stanie, co było przyczyną śmierci? A może nad tym, czy samozapłon u człowieka jest możliwy? Autorka Sztywniaka… też nad tym myślała i postanowiła działać. W swojej książce opisała wizytę w przeuroczym miasteczku Knoxville. Na tyłach Kliniki Medycznej Uniwersytetu Tennessee założono znaną na całym świecie Trupią Farmę. Mary Roach zabiera czytelników do cuchnącego i pełnego robactwa królestwa zwłok. Wbrew pozorom to miejsce cieszy się dobrą sławą i ludzie bardzo chętnie zapisują mu swoje martwe ciała, aby odkrywać kolejne tajniki natury. Kto by nie chciał zostać rozczłonkowany, rozszarpany czy wystrzelony w imię nauki? Z Trupiej Farmy przeniesiemy się z kolei do zakładu pogrzebowego, w którym będziemy towarzyszyć zmarłym w ich ostatnich zabiegach pielęgnacyjnych i kosmetycznych… jeśli wcześniej nie zostali rozpuszczeniu w ługu czy zjedzeni przez muchy.

Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków to książka dla ludzi ciekawych świata, szczególnie tego niezbyt pięknego i ładnie pachnącego. Mary Roach udało się napisać przyzwoitą lekturę dla amatorów tematów medycyny sądowej czy ogólnie natury śmierci. Dużą zaletą Sztywniaka… jest sposób opisywania zwłok i badań przez Roach – bardziej wrażliwi czytelnicy nie będą mieli problemu z przebrnięciem przez wszystkie rozdziały, a jednocześnie ci z bujniejszą wyobraźnią będą mogli sobie dodatkowo odtworzyć omawiany obraz. Książka to przeplatanka właściwych historii o zwłokach oraz różnych anegdotek autorki, więc czytanie mija szybko i przyjemnie, a informacje ze świata nauki mimowolnie zostają nam w głowach.

Może nasza ostatnia podróż wcale nie musi być nudna?


Aleksandra Goławska

poniedziałek, 11 maja 2020

Fakt, nie mit. Obalamy naukowe mity



„Fakt, nie mit. Obalamy naukowe mity” to książka autorstwa Aleksandry i Piotra Stanisławskich, twórców „Crazy Nauki”, którzy od wielu lat mierzą się z popularyzacją nauki. Dzięki publikacji możemy odpowiedzieć sobie na często zadawane pytania: czy szczepionki rzeczywiście powodują autyzm, czy globalne ocieplenie w ogóle istnieje, czym jest GMO i chemitrails?  

Budowa książki jest bardzo prosta: Stanisławscy podają mit, poniżej pojawia się rysunek przedstawiający komizm tego twierdzenia, już na początku uświadamiając czytelnikowi jak niepoważne jest to stwierdzenie. Później pojawia się, często jednozdaniowe, stanowisko nauki na ten temat. Po tym krótkim wstępie pojawia się naukowe wyjaśnienie zawierające pełno odnośników do bogatej bibliografii, które w sposób kompletny i jednoznaczny obala mit. Ta część również ozdobiona jest zabawnymi komentarzami czy szkicami z zabawną puentą. Na zakończenie każdego z 9 rozdziałów pojawiają się najczęściej zadawane pytania wraz z odpowiedziami. To właśnie taka budowa doskonale pasuje do książki mającej na celu popularyzować naukę. Dzięki takiemu układowi czytelnik szybko może znaleźć interesujący go fragment, a przy sekcji pytań poczuć się jak przy rozmowie z naukowcem, który cierpliwie odpowiada, na często banalne, pytania czytającego. 

Sam wygląd książki jest bardzo zachęcający. Wizerunek Alberta Einsteina (laureata Nagrody Nobla, często przedstawianego jako symbol mądrości ludzkiej) z domalowanymi okularami  i wąsami przyciąga wzrok. Zabawne szkice i komentarze pomagają czytelnikowi rozluźnić się  i z przyjemnością pochłaniać kolejne partie, przyznajmy wyczerpującej i szczegółowej, wiedzy. Nie trudno domyślić się, że książki popularnonaukowe dla wielu wydają się zwyczajnie nudne. Ta publikacja z pewnością zmieni nastawienie takich osób. Jest to doskonała pozycja dla osób zaczynających swoją przygodę z literaturą popularnonaukową.  

Trzeba zauważyć, że książka nie odpowiada na mity, nad którymi „zwykły szary człowiek” nigdy się nie zastanawiał. Przeciwnie. Publikacja zajmuje się najczęściej powielanymi fake newsami, podejmuje tematy szeroko komentowane, którymi interesują się setki ludzi, którzy być może nigdy wcześniej nie trafili na rzetelną naukową wiedzę w tym temacie. Porusza kwestie, na temat których zainteresowanie rośnie, starając się w jak najprostszy sposób wyjaśnić ich absurdalność (np. homeopatia) czy zwyczajny brak wiedzy, utarte poglądy, które nie są poparte badaniami naukowymi (np. rozdziały „Kuchenki mikrofalowe szkodzą zdrowiu” czy „Wi-Fi jest groźne dla ludzi”).  

Łatwość w odbiorze tej książki i przyjemność z czytania jej sprawiają, że jest to lektura, na wzór której inni naukowcy mogliby wzorować swoje publikacje. Zawarta w niej wiedza  w połączeniu z lekkim humorem daje nam nowe oblicze popularyzacji nauki. Dzięki takim działaniom badacze przybliżają swój świat dla osób, które nie są naukowcami, mimo to nie chcą „na ślepo” iść za czyimiś teoriami, a chcą sami jak najwięcej wiedzieć o otaczającym nas świecie i panującym w nim fake newsom.
  
Osobiście uważam, że to właśnie tą pozycją warto jest rozpocząć swoją przygodę z literaturą popularnonaukową. Czytając tę książkę można pomyśleć, że dla osoby myślącej mity przedstawione w książce są oczywiste, więc nie ma sensu poruszać tych tematów po raz kolejny. Wydaje mi się, że takie myślenie jest błędem. Uważam wręcz, że osoby, które wiedzą, że mity te nie są prawdziwe powinny ją przeczytać, aby potrafić przeprowadzić dobrze uargumentowaną dyskusję z kimś, kto w te mity wierzy. Być może ktoś, kto nigdy nie sięgnąłby po tę książkę, podczas dyskusji zostanie uświadomiony o brakach w swojej wiedzy przez kogoś, kto wiedział o fake newsie, lecz nie umiał przed przeczytaniem „Fakt, nie mit” wyrazić swojej racji. Zarzucanie więc książce, że tylko zainteresowani nauką po nią sięgną,  a osoby niezainteresowane jak nie czytały, tak nie przeczytają z założenia nie ma sensu. 

Aleksandra Grządka