poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Zbrodnie robali

Wesz, która pokonała armię Napoleona, i inne diaboliczne insekty.



Owady i robaki to zadziwiające stworzenia, ich liczba sięga ponad kwadrylion osobników, co daje w przybliżeniu 200 milionów insektów na jednego człowieka. Możemy je napotkać na każdym kroku: w glebie, na ziemi oraz w przestrzeni powietrznej. Niektóre jako miejsce do życia upodobały sobie nasze domostwa, a kilka okazów nawet ciała. Gdyby były rozmiarów człowieka bez problemu podporządkowałyby sobie resztę form życia na kuli ziemskiej - jak twierdzi autorka. Pomimo ich niewielkich rozmiarów, insekty często stają się przedmiotem ludzkich lęków i fobii. Amy Stewart w swojej książce wyjaśnia, że nasze uprzedzenia często okazują się słuszne, przybliżając charakterystyczne cechy poszczególnych gatunków “robali”, które mogą wzbudzić w nas negatywne emocje. Nie jest to jednak, jak sama autorka zastrzega, atlas owadów, dzięki któremu moglibyśmy zidentyfikować opisywane w nim okazy.

“Zbrodnie robali” to zbiór interesujących historii z owadami w roli głównej. Słowo “robale”, użyte w tytule specjalnie, odnosi się do kolokwialnego określenia ogółu odstraszających ludzi insektów. Jest to niepoprawny termin z naukowego punktu widzenia. “Robak” to przestarzałe określenie używane w zoologii, w systematyce bezkręgowców. Autorka zdaje się o tym wiedzieć, o czym powiadamia we wstępie do książki. Wyraz ten niejednokrotnie jest używany w tekście jako synonim owada.

Książka składa się z 52 rozdziałów. Każdy z nich jest poświęcony co najmniej jednemu gatunkowi. Na początku występuje krótka charakterystyka zawierająca wygląd, rozmiar, siedlisko, miejsce występowania oraz łacińską nazwę opisywanego insekta. Historie będące przystępną, momentami zabawną formą przekazu naukowych treści są ciekawe, mimo to dłuższe obcowanie z publikacją obnaża jej monotonność. Pisarka przedstawia w nich metody tortur z użyciem bezkręgowców (wykorzystywane między innymi przez japońską jednostkę 731), czy użycie owadów w działaniach bitewnych (taktyki sięgającej czasów starożytnych greków). 

Każda opowieść zawiera opis niebezpiecznych stworzeń między innymi: 
  • pasożytów (tasiemce i świerzbowce),
  • insektów przenoszących poważne choroby (komary - malaria i pchły szczurze - dżuma),
  • śmiertelnie jadowitych owadów (parzące gąsienice i szerszenie azjatyckie),
  • szkodników (Filoksera winiec - odpowiadający za kryzys we francuskich winnicach w XIX wieku i termity tajwańskie niszczące całe dzielnice miast),
  • “robali” wykorzystujących zaskakujące metody w przystosowywaniu się do życia (chrabąszcze kanonierzy).
Gdyby Pani Stewart zastosowała ten podział podczas pisania, tekst okazałby się bardziej przejrzysty. Nie jest to trudne, ponieważ każdy rozdział traktuje o czymś innym. Obecnie mamy do czynienia z chaosem. Pasożyta możemy znaleźć zarówno na początku oraz na końcu książki, co utrudnia odbiór treści i odbiera część przyjemności z czytania. Na końcu każdego rozdziału występuje segment “poznaj krewnych”, przedstawiający ilość oraz wielkość populacji gatunków spokrewnionych z opisanym w danym rozdziale.

Amy Stewart nie jest ani entomologiem, ani historykiem. Swoją wiedzę zawdzięcza przestudiowaniu pokaźnej ilości publikacji widniejących w bibliografii na końcu książki. Zawiera ona encyklopedie entomologiczne oraz literaturę medyczną. Część z pozycji jest dość wiekowa (1990 rok) co przywodzi na myśl zdezaktualizowane informacje.

Autorce można śmiało zarzucić zbytnie skupienie się na amerykańskich owadach, być może to kwestia jej pochodzenia, jednak wykorzystując w swoim podtytule imię Napoleona, postarałbym się o to, aby treść utworu była bardziej zróżnicowana pod względem terytorialnym. 

Książka spisuje się idealnie jako zbiór ciekawostek dla fanów entomologii, jednakże jako źródło informacji historycznych nie mogę jej polecić. Płytko nakreślone dzieje historii okazują się być jedynie pretekstem do wyjaśnienia sposobu funkcjonowania danego owada - wszy przenoszącej tyfus wśród armii Napoleona, czy czarnej pluskwy, która przypuszczalnie mogła przyczynić się do tajemniczej śmierci Karola Darwina.

“Zbrodnie robali” występują również w wersji audiobooka.


Amy Stewart, Zbrodnie robali. Wesz, która pokonała armię Napoleona i inne diaboliczne insekty, Wydawnictwo W.A.B. 2019



Autor: Dorian Jagiełło

niedziela, 5 kwietnia 2020

Małpy i filozofowie

Skąd pochodzi moralność?


Książka Fransa de Waala „Małpy i filozofowie” traktuje o pochodzeniu ludzkiej moralności. Stanowi wykładnię dwóch, całkowicie sprzecznych ze sobą teorii na temat tego skąd się wzięła. Stąd tytuł: czy moralność ewolucyjnie odziedziczyliśmy po „małpach”, a może jest jedynie imaginacją „filozofów” - ludzkich bóstw, które jako jedyny gatunek na Ziemi, są w stanie świadomie odróżniać dobro od zła za pomocą uniwersalistycznego systemu wartości. 

Zacznijmy od krótkiego wprowadzenia do koncepcji Fransa de Waala. W ówczesnym autorowi piśmiennictwie gros publikacji i formułowanych tez, stanowił o wykreowaniu moralności jedynie pośród przedstawicieli gatunku ludzkiego. Przyjmowano, iż człowiek z natury jest zły, zaś jego los zdeterminowany przez własny egoizm. To co wyróżniało nasz gatunek na tle innych istot to fakt, że potrafiliśmy stworzyć (lub została nam nadana) pewną skorupę (zwaną np. kodeksem moralnym) pozwalającą na koegzystencję w zgodnej społeczności. Stąd wzięła się zwyczajowa nazwa owej społecznej maski - „teoria fasady”.

Na kanwie problemów z pogodzeniem teorii fasady z darwinowską teorią ewolucji Frans de Waal formułuje koncept swojego rodzaju kontinuum rozwoju moralności. Autor bazuje w niej na zaskakujących wynikach badań nad prymitywnymi zachowaniami zwierząt, które mogłyby stanowić początkowy archetyp ludzkiej moralności. Solidnie przygotowaną dokumentację podpiera przemyślana linia narracyjna książki. Począwszy od historii ewolucji etyki i jej spojrzeń na problem moralności per se, przez hipotezy na temat nowego podejścia, skontrastowanie ich z innymi badaczami, na dowodach teoretycznych i empirycznych skończywszy. Dzięki temu układowi, de Waal daje nawet niezaznajomionemu czytelnikowi możliwość bliższego naświetlenia i poznania tematu oraz wyrobienia własnego zdania.

Niezmiernie pomaga w tym autorskie wyjaśnienie samej koncepcji moralności jako takiej - jej fundamentów, rodzajów, czy dowodów na jej istnienie (opatrzone dodatkowo przykładami, poglądowymi ilustracjami i schematami). Kompendium to stanowi znakomity wstęp do dalszych rozważań.

Jednak jedną z pierwszych myśli nasuwających się po usłyszeniu o moralności (przynajmniej w tradycji judeochrześcijańskiej) jest silna konotacja do koncepcji religii. Tu pojawia się pierwszy problem. We wstępie, jak i całej książce próżno szukać odwołań do jakiegokolwiek systemu wierzeń i wartości, co w kontekście tak fundamentalnego tematu, mogłoby okazać się ciekawą i merytorycznie cenną polemiką. Autor obiera jednak drogę naukowej autonomii i pragmatyzmu, co również ma swoje uzasadnienie i zalety - nie spotykamy w książce subiektywnych ocen, emocjonalnych kwantyfikatorów oraz efemerycznych i nieuchwytnych konfabulacji, zaś fakty i dowody empiryczne. 

No właśnie. Frans de Waal skupia się na niezliczonych wynikach badań na małpach i innych gatunkach zwierząt, które raz po raz udowadniają swoistą ciągłość moralną, ukazując namiastkę ludzkiego kodeksu już u przedstawicieli królestwa zwierząt. Od eksperymentów mających na celu określenie gatunkowego współczucia, przez troskę o wspólnotowe więzi, po altruistyczne udzielanie pomocy - autor prowadzi czytelników przez tysiące lat ewolucji moralności. 

Enumeracja potwierdzających przypadków faktycznie może podziałać jako silna figura retoryczna mająca przekonać czytelnika do hipotez autora, jednak nie można zapominać, iż jest to książka popularnonaukowa, w której ta dość znacząca ilość jest, w mojej opinii, zbędna i zniechęcająca. Trudności mogą sprawić również, często zbyt skomplikowana (dla laików), nomenklatura nieopatrzona odpowiednim komentarzem oraz język z dużą ilością ekskursów i urwanych wątków.

Przez to obraz jaki wyłania się z książki „Małpy i filozofowie”, jest w mojej opinii dość ambiwalentny. Z jednej strony, celem de Waala nie było zestawienie obydwu teorii i zderzenie argumentów, pozostawiając osąd czytelnikom, zaś raczej próbą negacji teorii fasady celem wysunięcia i udokumentowania wyższości teorii ewolucyjnego kontinuum. Próżno szukać balansujących argumentów z drugiej strony - być może generalnie ich braknie (warto, aby i to było zaznaczone). Z drugiej uważam, iż jest to bardzo cenny i solidnie udokumentowany głos w dywagacjach na temat genezy ludzkiej moralności otwierający nową perspektywę na temat zachowań ludzkich współcześnie.


Frans de Waal, Małpy i filozofowie. Skąd pochodzi moralność?, Copernicus Center Press, Kraków 2013


Autor: Andrzej Gil

sobota, 4 kwietnia 2020

Marketing 4.0

Marketing 4.0 - recenzja Laury Bryk
  Na rynku wydawniczym jest bardzo szeroki zakres książek poruszających temat marketingu i mediów społecznościowych, jednak publikacje autorstwa Philipa Kotlera cieszą się dużym uznaniem ze względu na wykształcenie autora i wieloletnie doświadczenie. Słysząc wiele opinii dotyczących nauk Philipa Kotlera, zwłaszcza na szkoleniach, na których wymieniane jest jego nazwisko, uznałam, że czas sięgnąć po jego publikacje - książkę pt. “Marketing 4.0”.

  „Marketing 4.0” jest to książka napisana przez Philipa Kotlera razem z Hermawanem Kartajayą i Iwanem Setiawanem. Już po samym tytule czytelnik może odgadnąć główny temat rozważań publikacji, era cyfrowa marketingu i zmiany zachodzące w działaniach marketerów spowodowane rozwojem technologii cyfrowych i wiążące się z nim powstanie nowych trendów.

  W krótkim prologu autor przypomina główne cechy marketingu 1.0, 2.0, 3.0 oraz przedstawia nowe podejście marketingu dopasowanego do zmieniającej się natury ścieżek konsumenckich prowadzących do zakupu w erze ekonomii cyfrowej - marketing 4.0. Główny wymiar rozważań w książce to nowoczesne technologie cyfrowe i działania online – w tym oddziaływanie mediów społecznościowych, które diametralnie zmieniły komunikację marek z klientami. Jednakże jak podkreślają autorzy książki, nowa adaptacja działań marketingowych w świecie online, nie powinna wykluczać działań w świecie offline, konwergencja technologii prowadzi do połączenia tych dwóch środowisk. Paradoksalnie dzięki rozwojowi nowoczesnych technologii marki mogą stać się bardziej ludzkie, osobiste dla swojej grupy docelowej, dzieje się tak za sprawą analizy dużych zbiorów danych, które ułatwiają personalizację produktów i udoskonalanie usług, aby stały się tym czego potrzebują nasi klienci. Książka zwraca uwagę na zmianę układu sił na rynku. Pierwotnie to firmy znajdowały się na górze hierarchii, wyznaczając trendy i kreując jednostronny przekaz w wyznaczoną grupę docelową. Za sprawą technologii i dostępności Internetu, klient danej marki staje się nie tylko konsumentem ale prosumentem – jednocześnie jest producentem i konsumentem. Klient XXI wieku jest zaangażowany we współtworzenie i promowanie produktów ulubionej marki, ma wpływ na działania danego przedsiębiorstwa, a komunikacja nie jest już jednostronna od firmy do grupy docelowej, a wielokierunkowa. Klienci nie tylko mają możliwość kierowania informacji zwrotnej w kierunku firmy, ale również wymieniają informacje i opinie między sobą dzięki mediom społecznościowym, które wpłynęły na zlikwidowanie barier w komunikacji. To też ważny aspekt, na który muszą zwrócić uwagę marketerzy, dziś możemy kontaktować się z innymi, wymieniać informacjami i opiniami gdziekolwiek jesteśmy. Przede wszystkim mobilny dostęp do Internetu sprawił, że zakupy stały się o wiele bardziej interaktywne, a docieranie do szczegółowych informacji o produkcie o wiele prostsze. Tutaj nastąpił zwrot, pełna kontrola nad obiegiem informacji na temat marki stała się praktycznie niemożliwa.

  Podsumowując książka „Marketing 4.0” jest dobrym punktem wyjścia do osobistej oceny marketingu w erze cyfryzacji. Książka napisana jest przejrzystym i prostym językiem, jest dobrą lekturą głównie dla tych, którzy mają trudności ze zrozumieniem w jaki sposób technologie cyfrowe reorganizują zasady marketingowe. Omawia zmiany, które nastąpiły, by dostosować się do cyfrowego środowiska. Philip Kotler, Hermawan Kartajaya z Iwanem Setiawanem przybliżają nam tożsamość i działania obecnego konsumenta, omawiając ścieżkę i sposób przejścia od świadomości istnienia marki do orędownictwa. Autorzy wspominają o znaczeniu stosowania wskaźników marketingowych, takich jak wskaźnik zakupu marki, wskaźnik orędownictwa marki w Marketing 4.0. Korzystają z przykładów, aby pokazać znaczenie integracji kanałów online i offline w celu poprawy ogólnego doświadczenia klientów. Jednakże spodziewałam się jednak nieco więcej, biorąc pod uwagę pochodzenie autorów. Rzeczywiście, pomysły przedstawione w tej książce nie są niczym nowym. Poza tym autorzy po prostu zarysowują powierzchnię problemów. Podczas przewracania stron pytania typu „co jeszcze?” często przychodziły na myśl. Ostatecznie czytelnicy mogą mieć wrażenie niekompletności i niedosytu.

Autor: Laura Bryk

środa, 1 kwietnia 2020

Nic bardziej mylnego!

“Dawniej powszechnie uważano, że Ziemia jest płaska”, ”przesmyku pod Termopilami bohatersko broniło trzystu wojowników”, “Gwiazda Dawida jest świętym symbolem religii żydowskiej” - to tylko kilka informacji, które każdy z nas mógł kiedyś usłyszeć, a które okazują się nie być prawdą. W rozszerzonej wersji swojej książki “Nic bardziej mylnego” Radek Kotarski wziął pod lupę aż 58 mitów, z którymi postanowił się rozprawić.

Książka składa się z 58 mini rozdziałów oraz bibliografii. Używam słowa “mini” ponieważ poszczególne rozdziały nie liczą więcej niż kilka stron. Mimo to zostają w nich ujęte najważniejsze informacje, dzięki którym omawiany mit zostaje finalnie obalony.

Każdy z omawianych mitów został, w pewien sposób, podzielony na trzy części. W pierwszej czytelnik dowiaduje się, z jaką informacją, uważaną powszechnie za prawdziwą postanowił skonfrontować się Kotarski. Dalszą część stanowi sprostowanie, w której autor tłumaczy, dlaczego dana informacja jest tylko mitem. Natomiast na końcu wyjaśnia, skąd wzięło się błędne przekonanie o jego prawdziwości.

Dużym plusem jest niewątpliwie sama tematyka książki. Najpopularniejsze mity zebrane w jedno miejsce i opatrzone wyjaśnieniem są niecodziennym pomysłem na książkę, jeśli spojrzymy na półki w księgarni czy zawartość sklepów internetowych. Sam dobór zagadnień, również wydaje się całkiem ciekawy. Nawet jeśli od samego początku wiemy, że dana informacja nie jest prawdziwa, to książka w interesujący sposób przybliży nam szczegóły z tym związane.

Także język stanowi ogromny atut publikacji. W pewnym momencie czytania można poczuć, jakby autor snuł  historię, przeplatając ją stwierdzeniami naukowymi. Nie zabrakło również elementów humorystycznych i bardzo obrazowych porównań. Kotarski odwołuje się także do własnych doświadczeń, zwłaszcza w pierwszej części każdego rozdziału, gdzie objaśnia, jakim mitem będzie się zajmował. Jedna z moich ulubionych anegdot pochodzi z rozdziału: “Kto przyprawił rogi wikingom?” i brzmi następująco: “Co turysta może przywieźć jako pamiątkę z Zakopanego? Pozycją obowiązkową jest oczywiście drewniana ciupaga, [...], czy zdjęcie z podchmielonym panem przebranym za misia na Krupówkach (mam takie!) [...]. Wracając ze Szwecji, Danii czy Norwegii, musimy czasem przywieźć hełm z rogami, a dodatkiem może być horrendalnie wysoki mandat dołączony do zdjęcia z fotoradaru (też mam…).” Mimo, że nie są to typowe cechy publikacji popularnonaukowej, sprawiają, że czytelnikowi łatwiej i przyjemniej jest przyswoić informacje zawarte w publikacji.

Warto także wspomnieć o graficznej części książki. Każdy rozdział zawiera zdjęcia, ilustracje obrazów, które idealnie wpasowują się w tematykę danej części. Ponadto każda grafika zawiera informacje, na jakiej licencji została ona wykorzystana! 

Jednak największą zaletę książki Kotarskiego stanowi bibliografia, która znajduję się na samym końcu. Podzielona ona została wg mitów, które były sukcesywnie obalane przez autora. Moim zdaniem jest to ogromny plus, gdyż jest to książka popularnonaukowa. Dzięki bibliografii Kotarski dodatkowo uwiarygadnia informacje, którymi operuje, obalając mity. Także odwołania do tekstów źródłowych, cytowanie ich pozwala przybliżyć realia, przez które dany mit się wykształcił.

Czy książka posiada jakieś wady? Na pewno, jednak w mojej subiektywnej ocenie dopatruję się tylko jednej. Podczas czytania, w pewnym momencie można doświadczyć uczucia monotonności. Kolejna informacja, która nie jest prawdą, co autor stwierdza na koniec rozdziału. Niektórzy czytelnicy mogą się zniechęcić do kontynuowania czytania książki, jednak uważam, że zależy to już od osobistych preferencji jednostki.

Moim zdaniem, mimo wszystko, czynniki pozytywne, o których mowa na początku sprawiają, że warto sięgnąć po tę książkę. Dostarcza ona rzetelnych informacji, potwierdzonych polskimi jak i zagranicznymi publikacjami naukowymi. Po jej lekturze czytelnicy nie będą już więcej powielać mitów, które często bywają szkodliwe, a dodatkowo będą mogli popisać się szerszą wiedzą wśród swoich znajomych (a to często stanowi priorytet w kontaktach między ludźmi!).

Warto także wspomnieć na koniec, że Radek Kotarski, od 2012 roku prowadzi kanał na YouTubie: “Polimaty”. Książka “Nic bardziej mylnego” była zatem jego debiutem w branży pisarskiej i to nie byle jakim, ponieważ stała się bestsellerem! To kolejny dowód, że warto po nią sięgnąć.


Autor: Natalia Kosik

piątek, 27 marca 2020

Dlaczego ludzie Wschodu i Zachodu myślą inaczej?




W dzisiejszych czasach poprzez częste przemieszczanie co chwilę wchodzimy w interakcje z osobą 
z innej kultury: wyjeżdżamy do egzotycznych krajów Azji, pracujemy zdalnie z osobami z drugiej strony globu czy jeździmy na wymiany studenckie. Mamy dużo możliwości na poznanie ludzi z całego świata, dzięki czemu możemy dostrzec jak inne wychowanie oni odebrali od naszego zachodniego. Coś co dla przeciętnego Polaka wydaje się prawdami uniwersalnymi, chociażby znajomość dzieł Williama Szekspira, dla nich jest to niezrozumiałe. 

Książka “Geografia myślenia. Dlaczego ludzie Wschodu i Zachodu myślą inaczej?” właśnie 
o tych różnicach kulturowych opowiada. Opisuje ona genezę myślenia u ludzi pokazując jak wpłynęła na nią geografia, i to, w której części świata się poczęli. Pokazuje jak z długością geograficzną, na której mieszkają zmienia się podejście do życia, pojmowania świata i procesów, które w nim zachodzą. W książce przytaczana jest historia, filozofia i kultura trzech społeczeństw azjatyckich (chińskiego, japońskiego i koreańskiego) oraz społeczeństwa, bliskiemu autorowi Richardowi E. Nisbettowi, amerykańskiego. Amerykanów dzieli on na takich z pochodzeniem azjatyckim i europejskim. 
Książka ta jest głównie zbiorem własnych badań Nisbetta, które przeprowadził wraz ze współpracownikami na licznym gronie studentów ze Stanów Zjednoczonych oraz azjatyckich uniwersytetach w wyżej wymienionych krajach. 

Dużą zaletą dla mnie, ale może też być wadą dla innych osób, jest ilość przytoczonych badań 
i rozważań filozoficznych w książce. Czytelnik może wyrobić sobie własne zdanie na przytoczone temat, a lektura może być inspiracją do zgłębienia wiedzy, poprzez rozbudowaną bibliografię pozycji. Wadą badań jest naukowy język. Książka ta może być zniechęcająca dla czytelników, którzy nie posługują się słownictwem z zakresu filozofiii. 

Dużą wadą książki jest skupienie się na konkretnych kulturach. Autor zapomina o dużej części Azji jaką jest syberyjska Rosja i Mongolia czy ciepła strona tego kontynentu, azja południowo-wschodnia. Warto zaznaczyć, że nawet same Chiny są bardzo zróżnicowane, również pod względem światopoglądowym i religijnym. Cztery prowincje mają charakter autonomiczny. Sytuacja analogicznie odnosi się do ludzi Zachodu, każda nacja ma swoją autonomiczną kulturę, którą kultywuje. Autor zapomina również o Amerykanach nie pochodzących ani z Europy, ani z Azji. 

Innym przejawem uogólnienia jest religia, którą opisuje autor. Uważając, że to w niej jest podłoże myślenia i zachowań ludzkich i oczywiście tak jak w Europie dominującą religią było chrześcijaństwo, tak w Azji buddyzm. Jednakże czy możemy powiedzieć, że Polacy nie różnią się od Włochów, Czechów czy Francuzów? Tak jak różnią się wyżej wymienione nacje, tak różnią się Chińczycy, Japończycy, Koreańczycy czy Laotańczyk między sobą. 

W książce zabrakło również szerszych badań dotyczących całego świata. Skąd bierze się myślenie australijczyków czy ludzi mieszkających w Afryce i jak różni się od tych kultur. Dlatego uważam, że tytuł jest dużym uogólnieniem ze strony redakcji i samego autora. 

Uważam, że temat książki jest bardzo ciekawy i powinien być częściej poruszany w naszym europocentrycznym świeci. Na lekcjach historii nie uczymy dzieci historii Azji czy Afryki, przekazujemy im tylko pojedyncze fakty na temat innych kontynentów. Zaś w pracy irytujemy się na ludzi z innych kultur, zamiast próbować ich zrozumieć. Dlatego lektura tej książki może być interesująca dla tych wszystkich ludzi, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o korzeniach wschodu i badań porównawczych prowadzonych na temat kultur. 

Sądzę jednak, że osoby zainteresowane różnicami kulturowymi powinny najpierw sięgnąć po jedną 
z najważniejszych książek antropologicznych “Orientalizm” Edwarda Saida, a w późniejszych lekturach mogą sięgnąć po “Geografie myślenia.” Dzieło Nisbetta jako pierwszego zetknięcia się 
z literaturą na temat rozbieżności poznawczych społeczeństw może być ciężka i nużąca lekturą. 



Antonina Kotlarz